{"id":166,"date":"2023-10-17T16:14:19","date_gmt":"2023-10-17T16:14:19","guid":{"rendered":"https:\/\/gawedziarka.pl\/?p=166"},"modified":"2024-02-07T22:56:17","modified_gmt":"2024-02-07T22:56:17","slug":"studnia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/gawedziarka.pl\/?p=166","title":{"rendered":"Studnia"},"content":{"rendered":"\n<p>Za g\u00f3rami, za lasami, na samym ko\u0144cu \u015bwiata, wykopano najg\u0142\u0119bsz\u0105 studni\u0119 na Ziemi.&nbsp; Do studni tej przybywali mieszka\u0144cy wszystkich okolicznych wiosek, aby m\u00f3c nape\u0142ni\u0107 jej krystalicznie czyst\u0105 wod\u0105 naczynia i dzbany. Powiadano, \u017ce przygotowywane na niej wywary lepiej leczy\u0142y, zupy lepiej smakowa\u0142y, a gdy wypita zosta\u0142a po pracowitym dniu jej smak natychmiast przywraca\u0142 si\u0142y do zm\u0119czonego cia\u0142a. Zacz\u0119to jednak zauwa\u017ca\u0107 i inn\u0105 prawid\u0142owo\u015b\u0107. Oto regularnie pij\u0105c t\u0105 wod\u0119 ludzie nie potrafili ju\u017c k\u0142ama\u0107. I c\u00f3\u017c z tego, zapytacie. Przecie\u017c \u015bwiat w prawdzie jest pi\u0119kny i do takiego powinni\u015bmy wszyscy d\u0105\u017cy\u0107. Okazuje si\u0119 jednak, \u017ce nie ka\u017cdy jest na taki \u015bwiat gotowy. Zw\u0142aszcza gdy prawda dotyczy nas samych. Powoli, jedna po drugiej, rodziny przesta\u0142y pobiera\u0107 wod\u0119 z tej studni. Nieodwiedzana, zarasta\u0142a coraz bardziej, a \u015bcie\u017cki do niej prowadz\u0105ce by\u0142y coraz mniej widoczne. Gdy ludzie zrezygnowali z jej magii, wok\u00f3\u0142 studni wyros\u0142y silne i m\u0105dre drzewa. Stra\u017cnicy prawdy. Wyros\u0142a tam wierzba p\u0142acz\u0105ca, kt\u00f3ra z \u0142agodno\u015bci\u0105 i mi\u0142o\u015bci\u0105 pochyla\u0142a si\u0119 nad drewnianym wiekiem studni. To ona wspiera\u0142a ducha wody w czasach zapomnienia. Wyr\u00f3s\u0142 i silny, mocarny d\u0105b, jak wszystkie d\u0119by posiadaj\u0105cy moc zajrzenia w to co przesz\u0142e i w to co przysz\u0142e. Wyros\u0142a i ciep\u0142a, miodowa lipa, aby uko\u0142ysa\u0107 i odp\u0119dzi\u0107 samotno\u015b\u0107. Ostatnim drzewem, du\u017co mniejszym ni\u017c pozosta\u0142e, by\u0142a jarz\u0119bina. Nie\u015bmia\u0142o wyros\u0142a najdalej od studni, jednak\u017ce na tyle blisko, aby m\u00f3c jej strzec przed z\u0142ymi si\u0142ami. Znana by\u0142a niegdy\u015b w\u015br\u00f3d ludzi wiedza, \u017ce jarz\u0119bina odp\u0119dza z\u0142e duchy i z\u0142e spojrzenia, odwraca karty przeznaczenia i chroni obej\u015bcie. Ta ma\u0142a, odwa\u017cna jarz\u0119bina chroni\u0142a wej\u015bcia do zapomnianej studni.<\/p>\n\n\n\n<p>Lata bieg\u0142y, a wok\u00f3\u0142 studni \u015bwiat przeszed\u0142 w posiadanie przyrody. Wi\u0142y si\u0119 wok\u00f3\u0142 niej pn\u0105cza, w krzakach \u015bpiewa\u0142y swobodne i kolorowe ptaki, podchodzi\u0142y do niej i sarny i jelenie, zna\u0142a mieszkaj\u0105ce niedaleko bobry i borsuki. Odwiedza\u0142y j\u0105 sowy i nietoperze. Dziki szuka\u0142y wok\u00f3\u0142 po\u017cywienia, wiewi\u00f3rki uwin\u0119\u0142y sobie gniazdka w pobliskich dziuplach, raz nawet podszed\u0142 do niej nied\u017awied\u017a. Zna\u0142a i rozumia\u0142a prawa natury, kocha\u0142a j\u0105 i podziwia\u0142a. Ale natura \u017cyj\u0105ca wedle wiecznych praw instynkt\u00f3w jej nie potrzebowa\u0142a. Wi\u0119c studnia zasn\u0119\u0142a, marz\u0105c w sennych obrazach o ludziach, kt\u00f3rzy skorzystaliby z jej wody. O ludziach, kt\u00f3rzy wr\u00f3ciliby do praw natury.<\/p>\n\n\n\n<p>Kilka pokole\u0144 p\u00f3\u017aniej m\u0142oda dziewczyna wraz ze sw\u0105 matk\u0105 oraz malutk\u0105 siostrzyczk\u0105 zamieszka\u0142a w okolicy studni. Nikt ju\u017c nie pami\u0119ta\u0142 dlaczego ta ziemia do nikogo nie nale\u017cy, ani dlaczego nikt a\u017c dot\u0105d po ni\u0105 nie si\u0119gn\u0105\u0142. Pozwolono im tu pobudowa\u0107 chat\u0119 oraz uprz\u0105tn\u0105\u0107 najbli\u017csz\u0105 ziemi\u0119 pod uprawny ogr\u00f3dek. Rodzina to by\u0142a starych znachorek, wszystkie dzieci to by\u0142y zawsze dziewcz\u0119ta, a wi\u0119ksza &nbsp;odleg\u0142o\u015b\u0107 od ludzi bardzo im odpowiada\u0142a. Najm\u0142odsza dziewczynka jako pierwsza odnalaz\u0142a zabit\u0105 drewnem studni\u0119. Uradowana pobieg\u0142a po matk\u0119 i wnet wsp\u00f3lnymi si\u0142ami wszystkie kobiety uwija\u0142y si\u0119 wok\u00f3\u0142 studni. Znalaz\u0142y \u0142a\u0144cuch oraz miedziane wiaderko. Zbi\u0142y nowy daszek nad studni\u0105, a sam\u0105 studni\u0119 odpiecz\u0119towa\u0142y. Pierwsze wiadra wody posz\u0142y do ogr\u00f3dka, ale po jakim\u015b czasie zauwa\u017cy\u0142y, \u017ce woda w wiadrze wychodzi czysta, bez li\u015bci czy innych \u015bmieci. Uradowane zacz\u0119\u0142y \u015bmia\u0107 si\u0119 z wdzi\u0119czno\u015bci. \u015amiech ten zbudzi\u0142 studni\u0119 ze stuletniego snu.<\/p>\n\n\n\n<p>Oto tej nocy mia\u0142 by\u0107 N\u00f3w. N\u00f3w &#8211; pocz\u0105tek nowego. Starsza kobieta przygotowa\u0142a miejsce pod ognisko niedaleko studni. Os\u0142oni\u0142a je du\u017cymi kamieniami, aby upewni\u0107 si\u0119, \u017ce ogie\u0144 si\u0119 nie rozprzestrzeni. Starsza c\u00f3rka naszykowa\u0142a ich czerwone suknie, wyj\u0119\u0142a ze skrzy\u0144 b\u0119bny i grzechotki oraz trzy przepi\u0119kne, ci\u0119\u017ckie misy z br\u0105zu. Naszykowa\u0142a kadzid\u0142a oraz zacz\u0119\u0142a warzy\u0107 napar z kakaowca. Najm\u0142odsza dziewczynka wybieg\u0142a na \u0142\u0105k\u0119, \u015bpiewaj\u0105c zachwycona. Oto mia\u0142 to by\u0107 jej pierwszy rytua\u0142 zapraszaj\u0105cy nowe. W nowym miejscu, nowym domu. Z podekscytowania nie mog\u0142a usiedzie\u0107 na miejscu. Kiedy wreszcie zapadn\u0105 ciemno\u015bci!<\/p>\n\n\n\n<p>Kilka kilometr\u00f3w dalej w ma\u0142ej wiosce, w pierwszej chacie, rodzina szykowa\u0142a si\u0119 do wieczerzy. Gdyby\u015bmy spojrzeli na t\u0105 rodzin\u0119 z zewn\u0105trz, oto co by\u015bmy zobaczyli: spokojni, cierpliwi ludzie. Bez gwa\u0142townych reakcji, z uporz\u0105dkowanymi warto\u015bciami. Wielka harmonia. Nawet w kolorach. Oto m\u0119\u017cczy\u017ani: pan domu i dw\u00f3ch syn\u00f3w, ubrani w r\u00f3\u017cne odcienie br\u0105zu. Oraz kobiety: matka i trzy c\u00f3rki w zielonych sukniach do ziemi, zapi\u0119tych po ostatni zielony guziczek pod szyj\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Gdy wszyscy zasiedli do sto\u0142u oraz zm\u00f3wili modlitw\u0119, ojciec si\u0119gn\u0105\u0142 po misk\u0119 z potrawk\u0105. Na\u0142o\u017cy\u0142 na sw\u00f3j talerz oraz u\u0142ama\u0142 du\u017cy kawa\u0142ek z pot\u0119\u017cnego bochenka chleba. Nast\u0119pnie poda\u0142 naczynie oraz chleb najstarszemu synowi. Ostatnia na\u0142o\u017cy\u0142a sobie matka dzieci. Przez chwil\u0119 jedli w ciszy. Najstarsza c\u00f3rka co chwil\u0119 podnosi\u0142a wzrok na ojca, nie przerywaj\u0105c jednak ciszy. Ten zauwa\u017cy\u0142 wreszcie jej nieme pytanie i ze zmarszczonymi brwiami odezwa\u0142 si\u0119 cichym g\u0142osem, w kt\u00f3rym zna\u0107 by\u0142o powstrzymywany gniew. By\u0142 to cz\u0142owiek nienawyk\u0142y do t\u0142umaczenia w\u0142asnych decyzji.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Matka powiedzia\u0142a, \u017ce krwawisz ju\u017c drugi rok. Przyjaciel m\u00f3j straci\u0142 \u017con\u0119 i sam musi teraz zajmowa\u0107 si\u0119 ca\u0142ym gospodarstwem. Ma dwie c\u00f3rki, wydaje mi si\u0119, \u017ce dobrze znasz t\u0119 starsz\u0105, chodzi\u0142y\u015bcie razem do szk\u00f3\u0142ki kilka lat temu. B\u00f3g da, urodzisz mu syn\u00f3w, kt\u00f3rym b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 zostawi\u0107 sw\u00f3j dorobek. To m\u00f3j przyjaciel, nie pozwol\u0119 mu samotnie do\u017cy\u0107 swych lat. To nasz obowi\u0105zek, wspiera\u0107 si\u0119 wzajemnie. Wiem, \u017ce dla mnie zrobi\u0142by to samo.<\/p>\n\n\n\n<p>Dziewczyna spojrza\u0142a na matk\u0119, kt\u00f3ra zauwa\u017calnie drgn\u0119\u0142a na te ostatnie s\u0142owa. Jednak wci\u0105\u017c milcza\u0142a ze spuszczon\u0105 g\u0142ow\u0105. Zrozumia\u0142a, \u017ce nie mo\u017ce liczy\u0107 na jej pomoc.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ojcze \u2013 odezwa\u0142a si\u0119 staraj\u0105c wyt\u0142umi\u0107 z g\u0142osu targaj\u0105cy ni\u0105 gniew \u2013 w zesz\u0142ym roku przyrzek\u0142e\u015b mnie synowi dostojnego Edmunda. \u2013 specjalnie podkre\u015bli\u0142a s\u0142owo dostojny. By\u0142 to zaszczyt, gdy\u017c miano takie zyskiwali tylko najznaczniejsi w ich spo\u0142eczno\u015bci, cz\u0142onkowie rady. Dziewczyna wiedzia\u0142a lepiej, ni\u017c sprzeciwia\u0107 si\u0119 ojcu. Wola\u0142a grzecznym tonem wypowiada\u0107 prawd\u0119 znan\u0105 wszystkim z nadziej\u0105, \u017ce wnioski same si\u0119 nasun\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Ojciec z w\u015bciek\u0142o\u015bci\u0105 uderzy\u0142 pi\u0119\u015bci\u0105 w st\u00f3\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ten szczeniak mo\u017ce dosta\u0107 Twoj\u0105 m\u0142odsz\u0105 siostr\u0119 \u2013 nawet nie spojrza\u0142 na skulon\u0105 w tym momencie Jagod\u0119 \u2013 a Ty jak pos\u0142uszna c\u00f3rka zajmiesz miejsce u boku mojego przyjaciela. \u2013 Ojciec wr\u00f3ci\u0142 do posi\u0142ku, nie spodziewaj\u0105c si\u0119 dalszych protest\u00f3w. Min\u0119\u0142o dwa lata, odk\u0105d ostatni raz musia\u0142 u\u017cy\u0107 pasa na krn\u0105brn\u0105 najstarsz\u0105 c\u00f3rk\u0119. Uwierzy\u0142, \u017ce wybi\u0142 jej ze sk\u00f3ry niepos\u0142usze\u0144stwo. Pami\u0119ta\u0142 przecie\u017c, \u017ce musieli a\u017c zawezwa\u0107 miejskiego lekarza, a c\u00f3rka d\u0142ugo by\u0142a bezu\u017cyteczna w gospodarstwie.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Rada podkre\u015bla, \u017ce z danego s\u0142owa przyrzeczenia zwolni\u0107 mo\u017ce jednog\u0142o\u015bna zgoda ojc\u00f3w dw\u00f3ch stron. \u2013 Jadwiga \u015bmia\u0142o patrzy\u0142a ojcu w oczy. \u2013 wczoraj ze sklepu odprowadzi\u0142 mnie pod dom m\u00f3j narzeczony, nie wspomina\u0142, aby my\u015bla\u0142 o rozwi\u0105zaniu z\u0142o\u017conych \u015blub\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Ojciec zamiast odpowiedzi zacz\u0105\u0142 szybko, nerwowymi ruchami \u015bci\u0105ga\u0107 pas. W\u015bciek\u0142o\u015b\u0107 wr\u0119cz w nim wrza\u0142a. Ju\u017c on j\u0105 nauczy! Lecz Jadwiga wsta\u0142a od sto\u0142u g\u0142o\u015bno odsuwaj\u0105c krzes\u0142o, aby zwr\u00f3ci\u0107 na siebie jego uwag\u0119. Ca\u0142a rodzina wpatrywa\u0142a si\u0119 w ni\u0105 z niem\u0105 trwog\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nie mo\u017cesz mnie uderzy\u0107, ojcze \u2013 powiedzia\u0142a staj\u0105c tu\u017c obok niego. \u2013 Mo\u017cesz o to poprosi\u0107 mojego narzeczonego, czy cho\u0107by jego ojca, dop\u00f3ki za\u015blubiny nie dojd\u0105 do skutku. Musia\u0142by\u015b jednak wyja\u015bni\u0107 za co mieliby mnie ukara\u0107. A gdyby\u015b podni\u00f3s\u0142 na mnie teraz r\u0119k\u0119 mam prawo postawi\u0107 Ci\u0119 przed rad\u0105 i z\u0142o\u017cy\u0107 oskar\u017cenie.<\/p>\n\n\n\n<p>Ojciec zerwa\u0142 si\u0119 od sto\u0142u, w\u015bciek\u0142y, \u017ce jego furia nie mia\u0142a \u017cadnego uj\u015bcia. W\u00f3wczas wzrok jego pad\u0142 na przygarbion\u0105 \u017con\u0119. Podszed\u0142 do niej i wymierzy\u0142 jej dwa siarczyste policzki. \u2013 Postaraj si\u0119 lepiej wychowa\u0107 dwie nast\u0119pne ladacznice. \u2013 matka nawet nie podnios\u0142a d\u0142oni do pa\u0142aj\u0105cych czerwieni\u0105 i b\u00f3lem policzk\u00f3w. Siostry Jadwigi zacz\u0119\u0142y cicho szlocha\u0107 ze strachu, a jej bracia opu\u015bcili chat\u0119 w \u015blad za ojcem. \u017baden z nich nie odezwa\u0142 si\u0119 s\u0142owem.<\/p>\n\n\n\n<p>Wieczorem ka\u017cdy rozszed\u0142 si\u0119 do swych izdebek. Na poddaszu Jadwiga mia\u0142a sw\u00f3j w\u0142asny pok\u00f3j, jako panna na wydaniu, oczekuj\u0105ca w samotno\u015bci i w czysto\u015bci swego przysz\u0142ego m\u0119\u017ca. Tuz za \u015bcian\u0105 mia\u0142y pokoik jej dwie m\u0142odsze siostry. Izby braci oraz rodzic\u00f3w znajdowa\u0142y si\u0119 na dole.<\/p>\n\n\n\n<p>Jadwiga nie potrafi\u0142a zasn\u0105\u0107. Czu\u0142a dum\u0119 z siebie. Ju\u017c dawno postanowi\u0142a, \u017ce nie pozwoli l\u0119kowi kierowa\u0107 swoim \u017cyciem. By\u0142a sprytna przez ostatnie dwa lata. Jednak bli\u017csze poznanie narzeczonego doda\u0142o jej wi\u0119cej odwagi. Ju\u017c wiedzia\u0142a jak wykorzystywa\u0107 wiedz\u0119 oraz zasady, aby nie da\u0107 si\u0119 ponownie zamkn\u0105\u0107 w klatce s\u0142u\u017calczo\u015bci. Chcia\u0142a innego \u017cycia dla siebie. \u017bal jej by\u0142o matki i ca\u0142ym sercem wspom\u00f3c chcia\u0142a r\u00f3wnie\u017c siostry. Tylko jak?<\/p>\n\n\n\n<p>S\u0142ucha\u0142a przez otwarte okna b\u0119bn\u00f3w i niezwyk\u0142ego d\u017awi\u0119ku, co\u015b przypominaj\u0105cego dzwony, lecz delikatniejsze. Naraz zarzuci\u0142a na ramiona p\u0142aszcz i szal, wdzia\u0142a kalosze i cicho wysz\u0142a z domu. Us\u0142ysza\u0142a p\u0119kaj\u0105c\u0105 za sob\u0105 ga\u0142\u0105zk\u0119, obejrza\u0142a si\u0119 i spostrzeg\u0142a swoje siostry, drepcz\u0105ce za ni\u0105 w pewnej odleg\u0142o\u015bci. Zatrzyma\u0142a si\u0119, aby na nie zaczeka\u0107. Przytuli\u0142a je mocno i wsp\u00f3lnie ruszy\u0142y przez pole i ma\u0142\u0105 kniej\u0119 w stron\u0119 dochodz\u0105cych je odg\u0142os\u00f3w b\u0119bn\u00f3w. Gdy by\u0142y bli\u017cej, us\u0142ysza\u0142y pie\u015b\u0144 intonowan\u0105 przez kobiece g\u0142osy w tym jeden bardzo cieniutki, nale\u017c\u0105cy do ma\u0142ej dziewczynki.<\/p>\n\n\n\n<p>Ujrza\u0142y odblask ogniska i bez wahania skierowa\u0142y tam swe kroki. Pie\u015b\u0144 zatacza\u0142a kr\u0119gi, powtarzana od pocz\u0105tku gdy raz zako\u0144czy\u0142y si\u0119 jej wersy. Jeszcze zanim dotar\u0142y pod samo ognisko do\u0142\u0105czy\u0142y swe g\u0142osy do pie\u015bni.<\/p>\n\n\n\n<p><em>Cokolwiek przychodzi<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Pozw\u00f3l temu przyj\u015b\u0107<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Cokolwiek odchodzi<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Pozw\u00f3l temu odej\u015b\u0107<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Cokolwiek zostaje<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Pozw\u00f3l temu by\u0107<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>W zgodzie ze sob\u0105<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Zawsze<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>W<em> zgodzie ze sob\u0105<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Kobiety i dziewcz\u0119ta zako\u0144czy\u0142y w pewnym momencie pie\u015b\u0144 i wirowanie wok\u00f3\u0142 ognia. Wszystkie zdyszane i roze\u015bmiane. Stan\u0119\u0142y w kole po\u0142\u0105czone d\u0142o\u0144mi. Najm\u0142odsza z dziewczynek by\u0142a jedynie rok starsza od najm\u0142odszej siostry Jadwigi, Klary. Najstarsza by\u0142a w jej wieku. Po\u0142\u0105czone g\u0142\u0119bokim, pe\u0142nym porozumienia spojrzeniem sta\u0142y naprzeciw siebie. Jadwiga poczu\u0142a si\u0119 przy nich bezpiecznie. Nikt nie zapyta\u0142 nowoprzyby\u0142ych kim s\u0105. Starsza kobieta bez s\u0142owa poda\u0142a im dzbanek z br\u0105zow\u0105 ciecz\u0105, z kt\u00f3rego ka\u017cda \u0142apczywie si\u0119 napi\u0142a. I sta\u0142y tak potem w cicho\u015bci, ws\u0142uchane w bicie w\u0142asnych serc.<\/p>\n\n\n\n<p>Po powrocie do chaty dziewcz\u0119ta jak za dawnych czas\u00f3w u\u0142o\u017cy\u0142y si\u0119 w jednej izbie, jena obok drugiej i pogr\u0105\u017cy\u0142y si\u0119 w kr\u00f3tkim, lecz zdrowym \u015bnie. Obudzi\u0142y ich delikatne d\u0142onie matki, kt\u00f3ra g\u0142adzi\u0142a je po plecach. Z napuchni\u0119t\u0105 twarz\u0105 pochyla\u0142a si\u0119 nad c\u00f3rkami, a po policzkach p\u0142yn\u0119\u0142y jej nieme \u0142zy. Zaraz jednak je otar\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wstawajcie, jeszcze mamy sporo do zrobienia, zanim b\u0119d\u0119 mog\u0142a poda\u0107 \u015bniadanie.<\/p>\n\n\n\n<p>Tydzie\u0144 p\u00f3\u017aniej odbywa\u0142 si\u0119 coroczny festiwal. Kobiety wyci\u0105ga\u0142y w\u00f3wczas swe najbardziej od\u015bwi\u0119tne stroje. Tego dnia mama wesz\u0142a do pokoju c\u00f3rek trzymaj\u0105c cztery czerwone wst\u0105\u017cki w d\u0142oni. Siostry zapatrzy\u0142y si\u0119 zdumione, nie s\u0105dzi\u0142y, \u017ce mama posiada cokolwiek poza dozwolonymi zielonymi rzeczami.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Kiedy\u015b uszy\u0142am sobie pi\u0119kn\u0105, czerwon\u0105 sukni\u0119. M\u00f3j ojciec jednak poci\u0105\u0142 j\u0105 na kawa\u0142ki i spali\u0142. Ocali\u0142am tylko tyle, \u017ce starczy\u0142o na cztery wst\u0105\u017cki do w\u0142os\u00f3w. Kiedy\u015b by\u0142am odwa\u017cniejsza. Chc\u0119 dla Was szcz\u0119\u015bliwego \u017cycia. Chc\u0119 to okaza\u0107 na razie wpinaj\u0105c Wam we w\u0142osy wst\u0105\u017cki z mojej ukochanej sukni. Materia\u0142 dosta\u0142am od w\u0142asnej babki. Jest w naszej rodzinie od pokole\u0144, jednak niewiele z nas mia\u0142o do\u015b\u0107 odwagi, by nosi\u0107 go poza zamkni\u0119tymi \u015bcianami w\u0142asnej dziewiczej sypialni.<\/p>\n\n\n\n<p>Jadwiga podbieg\u0142a do matki i uca\u0142owa\u0142a jej d\u0142onie, a potem zap\u0142akana pad\u0142a przy niej na kolana. Natychmiast do\u0142\u0105czy\u0142y do niej siostry. Wszystkie czu\u0142y, jak wa\u017cna to by\u0142a chwila, jak znacz\u0105cy gest.<\/p>\n\n\n\n<p>Ojciec obieca\u0142 spotka\u0107 rodzin\u0119 w ryneczku, to bracia mieli je zawie\u017a\u0107 na miejsce. Ch\u0142opcy natychmiast zauwa\u017cyli czerwone wst\u0105\u017cki we w\u0142osach si\u00f3str i matki.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mamo, nie mo\u017cecie tak jecha\u0107. Prosz\u0119, nie chc\u0119 \u017ceby Was spotka\u0142a kara. \u2013 starszy z braci wyci\u0105gn\u0105\u0142 stanowczo d\u0142o\u0144 przed siebie, licz\u0105c, \u017ce kobiety wr\u0119cz\u0105 mu zakazane wst\u0105\u017cki.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; To tylko wst\u0105\u017cki, synu &#8211;&nbsp; matka patrzy\u0142a mu d\u0142ugo w oczy. \u2013 Boj\u0119 si\u0119 jedynie tego, \u017ce idziesz w \u015blady swego ojca. Innego l\u0119ku we mnie nie ma. &#8211; Ch\u0142opak otworzy\u0142 usta i odwr\u00f3ci\u0142 ze wstydu g\u0142ow\u0119. W\u00f3wczas mama przytuli\u0142a go mocno do siebie, a drug\u0105 r\u0119k\u0105 przygarn\u0119\u0142a m\u0142odszego syna \u2013 Lecz to by\u0142aby moja wina. Za daleko odesz\u0142am w cie\u0144, jednak wczoraj w nocy co\u015b si\u0119 we mnie przebudzi\u0142o. Czas na zmiany, dzieci.<\/p>\n\n\n\n<p>Gdy dotarli na rynek w miasteczku, mimo najczarniejszych scenariuszy odgrywanych w g\u0142owach, nikt nie zwr\u00f3ci\u0142 uwagi na ich czerwone wst\u0105\u017cki. C\u00f3\u017c znaczy\u0142y bowiem wst\u0105\u017cki, gdy obok sta\u0142y nowo przyby\u0142e kobiety, wszystkie ubrane barwnie jak egzotyczne ptaki. Czerwie\u0144 ich sukien przewi\u0105zana by\u0142a przepi\u0119knie niebiesko-zielonym pasem, ich bia\u0142e lub \u017c\u00f3\u0142te bluzki zako\u0144czone zwiewn\u0105 koronk\u0105 przyci\u0105ga\u0142y wzrok. W ca\u0142ym ryneczku zrobi\u0142o si\u0119 cicho. Lecz cisza ta nie zra\u017ca\u0142a tych kobiet.<\/p>\n\n\n\n<p>Ma\u0142a dziewczynka natychmiast podbieg\u0142a do Jadwigi oraz jej si\u00f3str. Na ten pokaz znajomo\u015bci do rodziny podszed\u0142 ich ojciec. Chcia\u0142 wyszarpn\u0105\u0107 Klar\u0119 z u\u015bcisku obcej dziewczynki, lecz na jego drodze stan\u0119\u0142a \u017cona. \u017bona z czerwon\u0105 wst\u0105\u017ck\u0105 na g\u0142owie.<\/p>\n\n\n\n<p>Ca\u0142\u0105 scen\u0119 i ogromne, narastaj\u0105ce napi\u0119cie przerwa\u0142 g\u0142os kolorowo ubranej kobiety. \u2013 Chcia\u0142y\u015bmy Wam wszystkim podzi\u0119kowa\u0107 za mo\u017cliwo\u015b\u0107 osiedlenia si\u0119 w Waszych granicach. Szanowa\u0107 b\u0119dziemy Wasze&nbsp; prawa, te kt\u00f3re szanuj\u0105 i nasze.<\/p>\n\n\n\n<p>Zaszemra\u0142o dooko\u0142a, niski zdziwiony pomruk, kt\u00f3ry wyszed\u0142 z ust zgromadzonych m\u0119\u017cczyzn. Kobiety oraz dziewcz\u0119ta milcza\u0142y. S\u0142owa te zapada\u0142y w nie coraz g\u0142\u0119biej, stawa\u0142y si\u0119 coraz l\u017cejsze i prawdziwsze i niezb\u0119dne jak oddech. S\u0142owa te po\u0142\u0105czy\u0142y si\u0119 z rytmem wybijanym przez ich serca. Trzy dni wcze\u015bniej nowoprzyby\u0142a kobieta odwiedzi\u0142a ze swoimi c\u00f3rkami ka\u017cde gospodarstwo w ich rejonie. By\u0142 to dzie\u0144 s\u0105du powszechnego i wszyscy dojrzali m\u0119\u017cczy\u017ani udali si\u0119 tego dnia na walne zgromadzenie. Kobiety, dzieci oraz niedojrzali jeszcze m\u0142odzie\u0144cy zostali sami w swych gospodarstwach. Nowe kobiety przynios\u0142y ka\u017cdemu w prezencie butelki z krystalicznie czyst\u0105 wod\u0105 z ich przebudzonej studni. A wszystko za spraw\u0105 snu, kt\u00f3ry wy\u015bni\u0142y wszystkie trzy w noc Nowiu. W noc, kiedy ta\u0144czy\u0142y i \u015bpiewa\u0142y z przera\u017conymi dziewcz\u0119tami, kt\u00f3re mimo wszystko znalaz\u0142y do nich drog\u0119 przez ciemno\u015b\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>W&nbsp; \u015bnie tym widzia\u0142y siebie schodz\u0105ce g\u0142\u0119boko, g\u0142\u0119boko w \u015brodek swej studni i znajdowa\u0142y tam ogromne bogactwa. Kryszta\u0142y o sile tak ogromnej, \u017ce swym delikatnym i mi\u0119kkim \u015bwiat\u0142em rozprasza\u0142y wszelkie mroki, na kt\u00f3re skazali \u015bwiat ludzie o zamkni\u0119tych sercach. Ludzie \u017cyj\u0105cy w k\u0142amstwie wobec samych siebie. Ludzie \u015blepi. A w\u015br\u00f3d tych kryszta\u0142\u00f3w ukryte by\u0142y metalowe no\u017ce. No\u017ce tak ostre, \u017ce mo\u017cliwe nimi by\u0142o przeci\u0119cie ka\u017cdego zniewalaj\u0105cego nas sznura. A sznurami tymi by\u0142y przekonania, prawa i wierzenia, kt\u00f3re nie s\u0142u\u017cy\u0142y ludzkiemu szcz\u0119\u015bciu czy wolno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>To dlatego kobiety odwiedzi\u0142y ka\u017cde domostwo, prosz\u0105c o po\u017cyczenie butelki na czas, gdy same b\u0119d\u0105 mog\u0142y na targu odkupi\u0107 butelk\u0119, kt\u00f3ra im si\u0119 nieszcz\u0119\u015bliwie rozbi\u0142a. Kolejnego dnia, kobiety odnios\u0142y ka\u017cdej rodzinie po\u017cyczon\u0105 butelk\u0119 nape\u0142nion\u0105 wod\u0105 ze studni. Zostawa\u0142y w\u00f3wczas na kr\u00f3tkiej rozmowie i ma\u0142ym pocz\u0119stunku i w delikatnych s\u0142owach opowiada\u0142y o swoim \u017cyciu sprzed przeprowadzki. A s\u0142uchaj\u0105ce ich kobiety i dzieci coraz szerzej otwiera\u0142y oczy, coraz zach\u0142anniej spija\u0142y s\u0142owa. Coraz ch\u0119tniej si\u0119ga\u0142y po wod\u0119 z butelki. I rzecz dziwna si\u0119 sta\u0142a, woda ta si\u0119 wcale nie ko\u0144czy\u0142a. Ilekro\u0107 nalano z niej do kubk\u00f3w i odstawiano na st\u00f3\u0142 czy blat, poziom wody si\u0119 nie obni\u017ca\u0142. Wreszcie i wieczorem, gdy m\u0119\u017cowie, ojcowie czy starsi bracia wr\u00f3cili do dom\u00f3w, kobiety serwowa\u0142y im krystalicznie czysta wod\u0119 w szklankach.<\/p>\n\n\n\n<p>I tego dnia na ryneczku, w dniu w kt\u00f3rym wszyscy zebrali si\u0119 wsp\u00f3lnie celebrowa\u0107, co\u015b si\u0119 w tych kobietach obudzi\u0142o. I stan\u0119\u0142y wsp\u00f3lnie, \u0142\u0105cz\u0105c si\u0119 ze sob\u0105 d\u0142o\u0144mi. I jedna po drugiej, wszystkie zacz\u0119\u0142y p\u0142aka\u0107. Pocz\u0105tkowo by\u0142y to bardzo ciche, nie\u015bmia\u0142e \u0142zy. Delikatnie \u017c\u0142obi\u0105ce twarze, lec\u0105ce w d\u00f3\u0142 dobrze sobie znanymi \u015bcie\u017ckami. Potem szloch narasta\u0142, rozlu\u017ania\u0142y si\u0119 szcz\u0119ki, mi\u0119k\u0142y kolana, a g\u0142o\u015bny p\u0142acz przechodzi\u0142 w gro\u017ane, og\u0142uszaj\u0105ce wycie. Wycie setki zranionych, zdradzonych, zniewolonych serc.<\/p>\n\n\n\n<p>\u017badna z kobiet nie wr\u00f3ci\u0142a tego dnia do domu. Wszystkie uda\u0142y si\u0119 w stron\u0119 studni. Usiad\u0142y wok\u00f3\u0142 i milcza\u0142y. Ka\u017cda ws\u0142uchana w dot\u0105d prawie nies\u0142yszalny lub zag\u0142uszany g\u0142os w\u0142asnej duszy.<\/p>\n\n\n\n<p>Noc\u0105 po \u017cony, matki i siostry zacz\u0119li przychodzi\u0107 ich m\u0119\u017cowie, ojcowie i bracia. I wielu z tych m\u0119\u017cczyzn czuj\u0105c bardziej ni\u017c rozumiej\u0105c donios\u0142o\u015b\u0107 tej chwili zamiast wymusza\u0107 na kobietach powr\u00f3t do dom\u00f3w, siada\u0142o przy nich. Obok Jadwigi usiad\u0142 jej narzeczony, kt\u00f3ry bez s\u0142owa j\u0105 przytuli\u0142. Rozmawiali potem cichutko o swoich potrzebach i marzeniach, o tym jakiego \u017cycia dla siebie pragn\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Obok matki i si\u00f3str Jadwigi usiedli obydwaj jej bracia. Ich p\u0142acz utuli\u0142a matka, a siostry mocno si\u0119 do nich przytuli\u0142y, pokazuj\u0105c swe zaufanie. Jedynie ojciec i kilku starszych m\u0119\u017cczyzn z osady sta\u0142o w pewnej odleg\u0142o\u015bci, a ich w\u015bciek\u0142e spojrzenia nie schodzi\u0142y z kobiet. A stali oni obok ma\u0142ej jarz\u0119biny. Jarz\u0119biny, kt\u00f3rej zadaniem by\u0142o chroni\u0107 od z\u0142ego. Po\u0142\u0105czona korzeniami z ciep\u0142\u0105 lip\u0105 i pot\u0119\u017cnym d\u0119bem, poprosi\u0142a ich o wsparcie. Bo cho\u0107 tak ma\u0142a, zna\u0142a najlepiej starodawn\u0105, pot\u0119\u017cn\u0105 magi\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Gdy z\u0142y wzrok m\u0119\u017cczyzn mimowolnie przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 z siedz\u0105cych wok\u00f3\u0142 studni kobiet na ma\u0142e, niepozorne drzewko. Gdy ich usta wykrzywi\u0142 okropny grymas. Gdy zauwa\u017cyli bezgranicznie czerwone owoce jarz\u0119biny \u2013 w\u00f3wczas za spraw\u0105 drzewnej magii ich wzrok znieruchomia\u0142 i ju\u017c nie potrafili go od drzewa odwr\u00f3ci\u0107. Si\u0142a d\u0119bu spot\u0119gowa\u0142a urok i m\u0119\u017cczy\u017ani zamienili si\u0119 w ska\u0142y. Dobro\u0107 lipy natomiast z\u0142agodzi\u0142a ich ostre kraw\u0119dzie, tak, aby mogli mimo wszystko s\u0142u\u017cy\u0107 swym bliskim, oferuj\u0105c im miejsce do odpoczynku w cieniu pi\u0119knych drzew.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Studnia to bajka o zmianie. O tym jak gotowo\u015b\u0107 czasem dojrzewa przez kilka pokole\u0144 po to, aby w odpowiednim momencie rozkwitn\u0105\u0107 w jednej z nas. To jest opowie\u015b\u0107 o si\u0119ganiu po w\u0142asny g\u0142os. O nauce tego, jak wywiera\u0107 wp\u0142yw i jak przej\u0105\u0107 stery nad w\u0142asnym \u017cyciem. Bajka o m\u0105dro\u015bci i wsparciu, bajka o wsp\u00f3lnocie.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":171,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[4],"tags":[],"class_list":["post-166","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-basnie","bwp-masonry-item","bwp-col-3","bwp-post-has-title"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/166","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=166"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/166\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":211,"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/166\/revisions\/211"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/171"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=166"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=166"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/gawedziarka.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=166"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}